W Stanach Zjebnoczonych które zasłaniają się hasłami o wolności niewolnictwo jest nadal legalne. Wszyscy więźniowie ( wg. konstytucji amerykańskiej ) mogą być kierowani do przymusowej pracy. Amerykańska " wolność dotyczy tylko obywateli którzy nie zostali skazani przez sąd. Od kiedy wymyślono terroryzm, policja w krajach policyjnych może pozwalać sobie na coraz więcej.
A u nas ? Pozwolę sobie na gotowca : fragment ze strony`http://www.podprad.knp.lublin.pl/archiwum-2.php?idg=326%20&tyt=Najgorsze%20wsp%C3%B3%C5%82czesne%20niewolnictwo
Odrobina dziegciu Dlaczego jednak w tym diabelnie sprytnym systemie zdarzają się wpadki? Dlaczego pośród tego tłumu ćwierćinteligentów opuszczających mury przymusowych szkół zdarzają się ludzie źle bądź nie do końca wytresowani? Winą za ten stan rzeczy należy obarczyć sabotażystów rekrutujących się w niewielkiej części z nauczycieli czy księży, ale przede wszystkim z rodziców! To oni są największym matecznikiem reakcji, wstecznictwa i ciemnogrodu! To ich władza nad dziećmi musi zostać złamana i ograniczona, jeśli mamy zbudować Nowy Wspaniały Świat wszechwładnego PAŃSTWA!!!
Wiedzą o tym doskonale architekci "świetlanej przyszłości" ludzkości i stale knują. Knują, jak wyrugować ze szkół wartościowych nauczycieli - mało płacą, zawalają morzem bzdurnych papierków, przeładowują programy nauczania, ograniczają ich władzę i uprawnienia, a jednocześnie nadymają "prawa ucznia". W rezultacie w zawodzie jest coraz mniej zapaleńców i mężczyzn, a coraz więcej uległych wobec systemu kobiet i mentalnych eunuchów, którzy to mają "dobroczynny" wpływ na młodzież.
Sposób na zaplutych karłów rodzicielskiej reakcji najlepiej przedstawiła "natchniona duchem nieświętym" diwa PO, tow. H. Walcowa. W wyemitowanym przez TVN programie przedwyborczym z udziałem kandydatów na prezydenta Warszawy o edukacji wyszczebiotała co następuje: "W czasach, gdy rodzice są tak zapracowani i mają coraz mniej czasu dla dzieci, państwo MUSI SIĘ NIMI ZAOPIEKOWAĆ" (cytuję z pamięci). Podłość tej persony wyszła na jaw w całej krasie jej różowego odcienia. Mając zwykle usta pełne rzekomego liberalizmu, ludzie kierownictwa PO doskonale wiedzą, o co w tym wszystkim chodzi: stosując wyzysk ekonomiczny, państwo zapędza najpierw kobiety do pracy, potem sprawia, że nie wystarczy już pracować obojgu rodzicom po osiem godzin, by utrzymać rodzinę, a na koniec, w geście "dobroci", zaopiekuje się naszymi dziećmi! Oczywiście w ramach państwowego programu "pomocy rodzinie".
Termopile Niestety niewielu rodziców zdaje sobie sprawę z grozy sytuacji. Większość nawet z ulgą przenosi na szkołę (nie zawsze wdzięczną) odpowiedzialność za wychowanie swoich dzieci. Jest jednak tych "trzystu" Spartan, którzy wiedzą, skąd nadciąga wróg i którzy chcą ryzykować swoje życie dla obrony wolności. Państwo wydało nam wojnę totalną, będzie atakować nas "z powietrza, morza i lądu". Będzie sączyło wrogą rodzinie (a szczególnie dyscyplinie rodzicielskiej) propagandę w mediach, będzie manipulowało treścią podręczników i programów, będzie nasyłało hordy wścibskich pedologów, ale najważniejszy szturm skupia się wokół tzw. "obowiązku szkolnego". Czerwonym, czarnym i różowym totalniakom nie dość już porywania z domów siedmiolatków - ich brudne łapska wyciągają się już po dzieci sześcio-, pięcio-, a nawet trzyletnie! Ich sprzedajni spece od indoktrynacji odkryli, że światopogląd dziecka kształtuje się w dużej mierze przed siódmym rokiem życia. Nie można pozwolić, by rodzice czy dziadkowie mieli wtedy decydujący na niego wpływ. Rozumieją już państwo skąd taka "troska" państwa o rozwój sześciolatków? Skąd pomysł przymusowych przedszkoli??? Musimy postawić tu linię obrony, za którą nie można się cofnąć! Przymusowe przedszkola to katastrofa narodu.
Trzeba czynnie przeciwstawiać się planom rozszerzania przymusu szkolnego i zaatakować sam jego bastion - konstytucyjny zapis o tym przymusie:
Art. 70. 1. Każdy ma prawo do nauki. Nauka do 18 roku życia jest obowiązkowa. Sposób wykonywania obowiązku szkolnego określa ustawa. Do tego celu powołujemy Stowarzyszenie Ofiar Przymusu Szkolnego, które rozwiąże się z chwilą uchylenia tego zapisu Konstytucji, a do tego czasu będzie prowadziło i wspierało wszelkie wysiłki społeczne na rzecz przedstawienia prawdy o obowiązkowej edukacji szkolnej.
Najbardziej radykalni w kwestii obrony swoich pociech przed państwem rodzice korzystają z najstarszej formy edukacji - z nauczania w domu. W wielu państwach jest ono jeszcze dozwolone, a w niektórych wręcz kwitnie (USA). Inaczej jest w ojczyźnie ordnungu, z której, w ramach eurokołchozu, nasi panujący biorą niestety przykład. W 1938 roku tow. Adolf Hitler odebrał niemieckim rodzicom prawo do domowego edukowania swoich dzieci. Uznał to za najgroźniejszą dla totalitaryzmu formę "sabotażu" wychowawczego. Jak łatwo poradził sobie nawet z prywatnymi szkołami, pokazuje przykład B16, który choć z "całego serca nienawidził hitleryzmu", to w ramach katolickiej szkoły wstąpił do hitlerjugend, gdzie "palił, ale się nie zaciągał"?
Nie uwierzycie państwo, co stało się z tym hitlerowskim "prawem" po zakończeniu wojny i śmierci Hitlera. Otóż obowiązuje ono do dziś i na jego podstawie zamyka się krnąbrnych rodziców do więzień czy zmusza do emigracji, a dzieci siłą, w eskorcie policji, wydziera się z rąk rodziców i zapędza do publicznej szkoły! Tak, to wszystko dzieje się w środku Europy, w ramach Karty Praw Człowieka i miłującej wolność UE. Kiedy przyjdzie to do nas? Kiedy przyjdą o świcie, nocą, kolbami w drzwi załomocą?
"W piątek, 20 października 2006 roku, około godziny 7:30 rano dzieci uczące się w szkole domowej zostały siłą zabrane z domu i pod eskortą policji odstawione do szkoły publicznej" - podaje organizacja Netzwerk Bildungsfreiheit wspierająca wolność w wyborze sposobu edukacji dzieci i opiekująca się rodzicami pragnącymi przekazywać edukację w warunkach domowych. Zabranie dzieci z miejscowości Bissigen (Badenia-Wirtembergia) do publicznej szkoły nie jest jedynym przypadkiem tego typu w Niemczech. Bibula.com
Kto ponosi odpowiedzialność za prześladowanie i śmierć Ani z gdańskiego gimnazjum? Ten, kto zmusił ją i jej rodziców, by wiele godzin, dni i miesięcy przebywała zamknięta z tymi zwyrodnialcami.
autor: Paweł Chojecki
|